O
Ola K.
17 mar 2026 · Trening & Wydajność
rozgrzewka to nie opcja, nauczyłam się tego boleśnie
Przez długi czas traktowałam rozgrzewkę jak stratę czasu. Serio, wychodzę pobiegać 45 minut, a mam jeszcze 10 minut skakać w kółko przed blokiem? No nie.
No i w sumie płaciłam za to przez pierwsze kilometry — nogi jak z drewna, tempo do niczego, a raz naprawdę porządnie naciągnęłam łydkę bo po prostu wyszłam z domu i od razu ruszyłam. Fizjo powiedział wprost: zimne mięśnie, bez przepływu krwi, nie dziw się.
Teraz robię tak: 5 minut trucht w bardzo spokojnym tempie, potem kilka rzeczy dynamicznych — krążenia biodrami, wykroki z rotacją tułowia, "nożyczki" nogami w leżeniu. Całość jakieś 8-10 minut i szczerze, pierwsze kilometry są po prostu inne. Ciało od razu wchodzi w rytm zamiast się budzić przez 20 minut biegu.
Przed długimi wybiegami dodałam jeszcze aktywację pośladków — parę serii mostka i chodzenie z gumą. Brzmi jak siłownia ale działa na stabilizację i moje kolano przestało dawać znaki zapytania przy dłuższych odcinkach.
Jakbym wiedziała to rok temu to bym sobie oszczędziła paru nieprzyjemnych niespodzianek.

1 mi piace
3 commenti